Jeśli podczas otwierającego kadru poetyckiego filmu Sofii Copolli zastanawialiście się: „dlaczego gapimy się na zgrabną pupę Scarlett Johansson?”, to nie był to wyłącznie reżyserski zabieg, mający na celu podkreślenie fizycznych walorów amerykańskiej aktorki.

Obraz: John Kacere „Jutta”
Film: Sofia Copolla „Między słowami”

Zmysłowy kadr, zaczerpnięty z twórczości fotorealisty Johna Kacere’a, ustawia wizualny smak i ton opowieści. Jednocześnie mówi więcej o samej bohaterce niż spora część ubogiego w słownictwo filmu. W sensualnej parafrazie widzimy zderzenie dwóch światów i osobowości. Delikatnie prześwitująca, lecz różowo-pastelowa bielizna sugeruje, że mamy do czynienia z kobietą, która jeszcze nie pożegnała się z duchem nastolatki. Jej fizyczność staje się wyzywająca i drapieżna, lecz auto-świadomość dalej operuje w zakresie young adult. Choćby dlatego postaci Johansson nie można instrumentalnie potraktować wyłącznie jako erotyczny obiekt, a takie John Kacere studiował w swoich pracach.

Kadr z filmu Sofii Copolli „Między słowami”

Określany nawet mianem „Andy’ego Warhola damskich pośladków” skupiał się na perfekcyjnej seksowności tylnej części kobiecego ciała. Ubierając w stylową, acz śmiałą bieliznę, kreował sugestywne obiekty pożądania, niezależnie od obserwującej je płci. Jeśli przyjrzymy się uważniej pierwszemu ujęciu z „Między słowami”, to zauważymy, że Johansson nie jest naga. Jej resztę ciała nie przykrywa ani koronkowy stanik czy śmiały top, lecz wełniany, swobodny sweter, przemyślanie kontrastujący z resztą kadru. Portretujący osobę pełną wewnętrznej sprzeczności i zagubienia. Nie tylko w wielkim, obcym mieście, lecz także w samej sobie. Już nie dziewczyny, acz niedorosłej jeszcze do roli kobiety.

John Kacere „Jutta”

Co ciekawe, aby namówić wtedy ledwie 19-letnią Johansson do udziału w scenie, Sofii Coppoli nie wystarczyło zapoznanie aktorki z dziełami Kacere’a. Reżyserka musiała sama założyć prześwitującą bieliznę i wziąć udział w zdjęciach próbnych, aby Johansson mogła na własne oczy przekonać się jak będzie wyglądać finalny kadr.


INSPIRED BY. Filmowcy często w swojej twórczości „pożyczają” różnorakie dzieła, nadając im nowych kształtów i znaczeń. W cyklu „Inspired by” opowiadamy o chwilach, w których malarstwo spotyka się z filmem.