Kiedy zobaczysz ją po raz pierwszy, z pewnością zechcesz tam wrócić. Nie będzie już jednak taka sama. Każdy może coś zmienić – chwycić puszkę sprayu i zostawić po sobie ślad. A przychodzą tam codziennie setki (czasem pewnie i tysiące) osób. Ściana Lennona w Pradze to wyjątkowy symbol wolności i zaangażowania. Pokoju, młodości i walki o zmianę. Wszystkiego, co ludzie przez lata zapisali na jej powierzchni.

I’m a dreamer but I’m not the only one

Kolorowy fragment muru znajduje się na ustronnym placu, naprzeciwko francuskiej ambasady w uroczej dzielnicy Mala Strana. Jego historia zaczęła się 30 lat temu po tragicznej śmierci słynnego muzyka. 8. grudnia 1980 roku – kiedy padły strzały pod domem Lennona na Manhattanie – był datą przełomową, która wdarła się w serca i pamięć młodych Czechów zmęczonych sytuacją w kraju.

Na kawałku ściany, należącej do Zakonu Maltańskiego, anonimowy artysta namalował portret wyjątkowego Beatlesa – bohatera-pacyfisty. I opatrzył go słowami utworu zespołu. W ślad za nim poszli inni. Biała ściana szybko zapełniła się nie tylko kolejnymi wspomnieniami o artyście, wyrazistymi graffiti, ale przede wszystkim politycznymi sloganami i postulatami pełnymi nadziei.

I hope someday you’ll join us

Ściana symboli nigdy nie była tylko pomnikiem upamiętniającym Lennona i jego twórczość. Postać kultowego muzyka oraz szerzone przez niego ideały pokoju stały się inspiracją do odważnego wyrażania opinii w duchu wolności słowa, a w efekcie – do buntu czeskiej młodzieży przeciwko komunistycznemu reżimowi. Pod murem gromadzili się ludzie, którzy wspólnie przestali zgadzać się na dotychczasową rzeczywistość. Zapału Czechów nie dały rady ostudzić nawet wielokrotne próby zniszczenia ich wielogłosowego dzieła.

Komunistyczne władze zakazywały czerpania wzorców z zachodniej kultury. Nie można było słuchać muzyki pop. Za wykonywanie niedozwolonych utworów na ulicach, lokalni artyści trafiali do więzienia. Z tych samych powodów milicja próbowała pozbyć się wyrazów pamięci o brytyjskim muzyku. Raz po raz zamalowywała przesłania i obrazy – jednak na próżno. W ich miejscu wciąż powstawały nowe. Nie udało się zachować ściany w nienaruszonym stanie nawet przez kilka godzin.

„WaR is over!”

Komunizm upadł, Czechosłowacja podzieliła się na dwa wolne i niezależne kraje, a John Lennon przez kolejne lata spoglądał z muru na życie toczące się na praskich ulicach. W 2014 roku wydarzyło się jednak coś zaskakującego. Dokładnie 17. listopada – w 25. rocznicę Aksamitnej Rewolucji, która doprowadziła do obalenia rządów elit – mieszkańcy Pragi zastali zupełnie białą ścianę. Na zamalowanych rysunkach widniał tylko czarny napis “WALL IS OVER”. Prasa rozpisywała się o jawnym akcie wandalizmu.

Szybko jednak okazało się, że użycie białej farby nie miało dyskredytować historycznego punktu na mapie. Wręcz przeciwnie. Prowokacja miała jedynie zachęcać do tworzenia nowych ilustracji i aktualnych napisów. Za zorganizowaną akcją stali studenci sztuki, którzy w ten sposób postanowili zwolnić miejsce na prace kolejnych artystów. I tym razem na efekty nie trzeba było długo czekać. “Wall is over!” niemal natychmiast zamieniło się w “WaR is over!”, dając początek kolejnym wyrazom artystycznej ekspresji.

Imagine all the people living life in peace

Kawałek kolorowego muru do dziś przyciąga turystów i fanów Beatlesów. To obowiązkowy punkt podczas wizyty w Pradze. Odwiedzający fotografują się na jego tle, malują obrazy, dopisują cytaty, wyrażają własne myśli. Dziś ściany nie pokrywają już anty-komunistyczne przesłania, ale nadal można na niej znaleźć mnóstwo przekazów o miłości i pokoju, do których niegdyś nawoływał sam Lennon. I choć pierwszy wizerunek artysty ukrywa się gdzieś pod grubymi warstwami farby i kolejnych rysunków, na wierzchu nie brakuje nowych murali prezentujących (bardziej lub mniej realistycznie) twarz w charakterystycznych, okrągłych okularach.